Krystyna Konarska

Video

B

iografia


Przyszedł po mnie ktoś...

Po 21 latach przyjechała na kilka dni do Polski, na zaproszenie swoich fanów. Dzięki uporowi Artura i Ewy, którzy odszukali ją w Niemczech i przekonali, że jest bardzo ważną osobą w ich życiu. Znana z takich przebojów, jak „Jesienny pan", „Przyjdzie po mnie ktoś", „Powracająca melodyjka" i „Doliny w kwiatach". W 1967 roku wyjechała do Paryża. Występowała w paryskiej Olimpii. Nagrywała swoje piosenki w firmie fonograficznej Eddiego Barclaya, obok takich gwiazd, jak Charles Aznavour i Joe Dassin. Mówiono, że ma wszystko to, co gwiazda mieć powinna. Urodę, talent, głos. Na polskim rynku ma wkrótce ukazać się jej płyta. Znajdą się na niej jej stare przeboje i piosenki, które nagrała we Francji. „Angora" jest jedyną gazetą, której postanowiła opowiedzieć o swoich losach.

Spotykamy się w restauracji krakowskiego hotelu. Pani Krystyna jest wyraźnie stremowana. Ale uśmiecha się, stara opanować emocje. Opowiada, jak kilka osób z Polski jej szukało, jak zobaczyła swoje piosenki na YouTube. l o tym, że Ewa wciąż przechowuje gazety tamtych lat z jej zdjęciami i ma zeszyt jej autografem. l że zostały przyjaciółkami. - To niewiarygodne, że Ewa to wszystko przechowała, słuchała mojej muzyki – mówi Krystyna Konarska. - Ta podróż do kraju to dla mnie prezent od losu. Mogę przeżyć tyle radosnych chwil dzięki moim fanom. Nigdy nie przypuszczałam, że ludzie tak długo będą mnie pamiętali.

Urodziła się w Berlinie w czasie wojny. Jej matka pracowała w służbach medycznych. Ojciec zginął zanim przyszła na świat. Wychowywali ją dziadkowie w maleńkiej wiosce Większyce, nieopodal Kędzierzyna-Koźla. Śpiewała na weselach i uroczystościach u sąsiadów.

Nie ukończyła Liceum Pedagogicznego. Zakochała się i wyszła za mąż. On był felczerem, studiował medycynę. Poznali się jakimś weselu. Po dwóch latach urodziła syna, Artura. Kiedy w miejscowym domu kultury organizowano przegląd muzyczny,postanowiła spróbować. I wygrała.