Krystyna Konarska

Video

K

sięga Gości


Dodaj wpis

J.Stolarek 2016-01-13 15:19:37

@Jan Chmielewski W gruncie rzeczy są takie fakty jak miejsce czy data urodzenia kompletnie nieważne, dorobek artystyczny się liczy, ale ... jak mawiał Poirot ... drobiazgi są właśnie dlatego takie ciekawe, bo są tylko pozornie nieistotne. Przez wiele lat zajmowałem się, z róznych powodów, biografiami kilku tzw gwiazd, i w końcu doszedłem do następujących konkluzji: 1. artyści, względnie osoby z nimi spokrewnione, często nie tylko nie są zainteresowane podawaniem takich faktów jak pochodzenie, związki rodzinne, data czy miejsce urodzenia, ale często celowo podają fałszywe informacje. Klasycznym takim przykładem w Polsce była na przykład rodzina Anny German. W latach 2010-2013 wymieniłem z rosyjskimi artystami estrady, dziennikarzami i innymi znajomymi czy nawet bliskimi przyjacielami jej rodziny w Rosji i w Niemczech około 2000 maili, by w końcu stwierdzić, że wiele publikowanych informacji w Polsce dotyczących Anny German była i w dalszym ciągu jest błędna. Korygowanie jest absolutnie bezsensowne, bo autorzy publikacji czy tzw "dziennikarze" tym bardziej trzymają się swoich wyzsanych z palca wersji, im bardziej przekonywujące są udokumentowane fakty, n.p. w postaci linków do dokumentów na mikrofilmach, znajdujących się głównie w amerykańskich archiwach. 2. osoby z rodzin artystów umierają nie pozostawiając żadnych udokumentowanych informacji. 3. osoby emigrujące w przeszłości do Polski nie posiadały bardzo często absolutnie żadnych dokumentów, poza "jakimśtam świstkiem papieru", a takie "dokumenty" były często szybko wystawiane za łapówkę. 4. pamięć ludzka jest zawodna, i ludzie bardzo szybko zapominają podstawowe fakty dotyczące nawet własnej osoby. 5. za PRLu polonizowało się wszystko, no bo: jedno państwo, jeden naród, jeden język, jedna religia, jedna ojczyzna, jeden patriotyzm, jedna linia polityczna, jeden system! uprzedzeń, itd. Przykład: Nikifor. Po zmianie systemu też się niewiele zmieniło.

jarzynek 2016-01-07 23:15:28

Nie było w historii polskiej muzyki rozrywkowej piosenkarki z takim wdzięcznym głosem jaki miała Krystyna Konarska gdy n.p. śpiewała "Piosenkę z całusem". Mogę jej nagrań słuchać bez końca i dobrze że czasy płyt winylowych się skończyły bo bym je po miesiącu z pewnością zdarł )))

Jan Chmielewski 2015-12-22 14:07:01

Jestem fanem Jej pięknego głosu, pamiętam Jej śliczną twarz do dzisiaj a to przecież już prawie 50 lat. Jej ,,Doliny w kwiatach" towarzyszą mi co jakiś czas systematycznie. Teraz w dobie internetu doczytałem się ,że urodziła się w czasie wojny w Berlinie. Czy ktoś coś więcej o tym wie? Pan Kutz określił Ją jako autochtonkę ,rozumiem to w ten sposób, że była córką Niemca-żołnierza i Polki z terenów przedwojennych Niemiec, która trafiła z mężem do Berlina. Czy faktycznie tak było? I podobna sytuacja z Ludmiłą Jakubczak, która urodziła się w Tokio w Japonii przed samą wojną. Jak to było w tym drugim przypadku,moż ktoś coś wie.Z góry dziękuję.

Maja 2015-11-15 23:54:12

@Fan Zgadza się, ale nie ma obawy, że Krystynę Konarską przyszłe pokolenia zapomną ... pod warunkiem, że ludzkość przyszłości się doczeka. Czy można gdzieś kupić c-dyski Krystyny Konarskiej? Pustki na allegro, na ebay, na amazon, na iTunes, na deezer.com Nie chce mi się wierzyć, że nie ma zapotrzebowania ... Jeśli ktoś cokolwiek wie, to prosiłabym o info na https://www.facebook.com/majka.maja.969 Dzięki!

Kazimierz Kutz 2015-11-15 15:30:17

Pojawiła się nagle - piękna autochtonka spod Kędzierzyna - z małym chłopcem na ręku, jakby uciekła od złego losu. I tak jest do dziś. Niezwykły charakter, niezwykła uroda i piękny głos. Przebiła się do elity piosenkarek w okresie największego rozkwitu polskiej piosenki. Do dziś chodzi mi po głowie jej „Jesienny pan”, śpiewany ciepłym altem, delikatnym i mało sentymentalnym. A na jego dnie stłumiona tęsknota za mężczyzną. Krystyna obdarzona jest niezwykle prawym charakterem; jest matką-lwicą skazaną na samotną walkę z losem. Osiadła w Paryżu, potem w Kanadzie, Alasce, Australii, by osiąść w Niemczech. Zajmuje się ludźmi potrzebujących pomocy, niesie pomoc eskimoskim dzieciom, ludziom starym i odrzuconym. Jest dzielna jak mało kto, i – zdaje się – uznaje zasadę: wszystko dla innych, a dla mnie co się da. Poznaliśmy ją ze Zbyszkiem Cybulskim – w połowie lat sześćdziesiątych - na koncercie Elkany w Dziekance. Otoczyliśmy ją przyjacielską opieką, bo była jej potrzebna. Kiedy Zbyszek odwiedził mnie na 10 dni przed śmiercią, obgadywaliśmy dla niej scenariusz widowiska muzycznego. Kiedy ostatnio spotkałem Krystynę - po czterdziestu latach! – w hotelu Sheraton, zobaczyłem tę samą osobę - piękną i dzielną. I nieprzyzwoicie prawą :)

Fan 2015-11-12 22:22:20

Tamte lata 60-te były niepowtarzalne i niedoścignione dla piosenki nie tylko polskiej lecz i światowej.Takie osoby jak p.Krystyna były diamentami dla tamtej epoki.Dlatego musimy dbać o historię naszych gwiazd i ich dokonań z tamtych lat i oby pozostały wiecznie żywe w pamięci młodszych i przyszłych pokoleń.

Maja 2015-11-12 12:14:46

Szkoda, że Pani Konarskiej nie ma na facebooku, bo można by faktycznie trochę podyskutować i przy okazji może taki mały obrazek tam znaleźć :) Zrobiłam na własny użytek. https://www.facebook.com/photo.php?fbid=427285610792560&set=t.100005333731844

M. Lisicki 2015-10-14 05:28:09

Jeśli można, to pozwolę sobie poprzedni post, mimo kłopotów z pisaniem, skomentować :) Pojęcie "lansowania" w podanym kontekście jest bezsensowne, bo pozbawione zarówno ekonomicznego jak i artystycznego podłoża. Muzyka rozrywkowa jest produktem - podobnie jak samochód, lodówka czy kopana piłka. Samochód można zaprezentować na targach, i jeśli znajdzie się handlarz, któremu takie auto zaimponuje, to zainwestuje - kupi 1000 egzemplarzy, i będzie próbował je z zyskiem sprzedać. O lansowaniu mowy być nie może, a robienie czegoś ku chwale ojczyzny, biało-czerwonej mody, czy z innych potriotyczno-idealistycznych powodów, jest archaiczne i co najwyżej wyłącznie zabawne. Coś już zupełnie innego to cwana reklama - magazyny pełne, chętnych ani na lekarstwo, więc przekonuje się naiwnych ludzi na wszelkie sposoby, by wyłącznie mój fantastyczny towar kupili. Rynek muzyczny jest równiez rynkiem, i rządzą tu te same prawa co n.p. na rynku przetworów rolnych. Rzecz w tym, że w Polsce nigdy normalnego rynku muzycznego nie było, podobnie jak nigdy nie było nad Wisłą przemysłu rozrywkowego ... i nawet dzisiaj takiego nie ma (tylko w każdym z takich miast jak Nowy Jork, Londyn czy Hamburg roczne obroty są w dalszym ciągu wyższe niż w całej Polsce). Historycznie rzecz traktując, sprytny artysta zawsze musiał być również dobrym byznesmenem, bo już w późnym średniowieczu muzycy potrafili się mniej lub bardziej udanie sprzedawać, a najpóźniej w XVIII wieku byli już bardziej byznesnmenami z krwi i kości niż artystami (tylko dwa przykłady; Telemann i Bach). W Polsce lat 60-tych nie było potrzeby lansowania czy reklamowania czegokolwiek, bo nawet bez tego "półki muzyczne" były prawie puste. Przemysł płytowy i porządne dochody muzyków z milionów sprzedawanych w kraju singli i longpleji? Iluzja. Prezentacja muzyki rozrywkowej - tak, przemysł - w żadnym wypadku. Moim zdaniem, Krystyna Konarska, również bez mniej lub bardziej sensownego "lansowania" w przeszłości, przejdzie do historii polskiej muzyki rozrywkowej jako autentyczna perła polskiej, "klasycznej muzyki rozrywkowej", to znaczy tej z lat od ok.1955 do ok.1975. Celowo używam tu pojęcia "klasycznej", bo te czasy się już więcej nie powtórzą, tak jak w klasycznej muzyce poważnej, czasy Bacha, Mozarta czy Chopina z pewnością również nie. Kilka lat temu zdarzyła mi się okazja poprosić o opinię na ten temat byłego słynnego gitarzysty grupy Deep Purple, który nie tylko się z tym zgodził, ale bez obijania sprawy w bawełnę uzasadnił dlaczego ten okres na zawsze pozostanie jedyny w swoim rodzaju, niepowtarzalny, niezrównany, niezwykły i wyjątkowy. Ale to już zupełnie inny temat. Krystyna Konarska miała więc ogromne szczęście nagrywać właśnie w tym czasie, więc o jej uroku zarówno akustycznym jak i wizualnym, będą mówili nasi potomkowie i za 100, 200 lat. O niej - z pewnością tak, poważnie wątpie jednak, że o nas, czy o innych modnych artystach i "artystach" dzisiejszej doby ;) Życie jest, jak wiadomo, pełne niespodzianek, niestety również niekiedy bardzo smutnych zdarzeń. Dalida, moim zdaniem największa piosenkarka wszechczasów, zmarła tragicznie, bo nie potrafiła poradzić sobie z efektami takiego agresywnego "lansowania" - tak przy okazji - i o ile pamiętam również jej przyjaciel popełnił samobójstwo ... na festiwalu w San Remo. Raz w wielkim byznesie, ciężko powiedzieć stop/nie!, bo większość gwiazd uważa uparcie, że the show must go on. Ewa Demarczyk potrafiła, Ala Eksztajn wcale do tego "pociągu" nie próbowała nawet wsiąść. Pozdrowienia :)

San Remo 2015-10-12 22:03:57

Można było u nas tę zdolną i piękną artystkę wylansować podobnie jak Włosi zrobili to z Gigliollą Cinquetti !!

Marek A. 2015-09-09 23:43:26

Piękne piosenki i piękna dziewczyna - aktualne kiedyś, aktualne i dzisiaj. Bob Dylan śpiewał, że "czasy się zmieniają", ale pewnie nie znał Krystyny Konarskiej :) Mam w iTunes już ponad 20 tysięcy utworów, ale z polskich wykonawców najchętniej słucham właśnie jej piosenek.